Impreza pt. Imieniny Cioci nigdy nie napawała mnie radością, no może poza jednym - zawsze było coś dobrego do jedzenia. Umówmy się, takie imprezy imieninowe odchodzą w zapomnienie. Teraz to wygląda mniej więcej tak, że kiedy chcesz się napić procentów ze znajomymi to Twoje czy kogokolwiek imieniny (np. Ani - ani moje, ani Twoje) mogą stać się idealnym powodem. W Andrzejki bawią się wszyscy niekoniecznie z Andrzejem... i niekoniecznie sam Andrzej. Poza tym jeśli już nawet sięgamy po tak absurdalny powód jak czyjeś imieniny, aby tylko sponiewierać się trunkami, to nie wygląda to tak jak u Cioci. Nie ma stołu uginającego się pod ciężarem jedzenia (jedynym jedzeniem, które zobaczysz to kebab na cienkim o 3 nad ranem), nie ma wujka, który póki jeszcze trzeźwy i mówi wyraźnie opowiada kawały. Co roku te same (za to jest Twój przyjaciel, z klasycznym tekstem alejakjacieszanuje ), nie ma tego magicznego pytania: no masz tam jakiego kawalera ? (na imprezach nie ma na to czasu, bo musis...
"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia, nie obleka tego faktu w słowa." Julian Tuwim Kiedy chodziłam do gimnazjum miałam ogromny kompleks - bardzo często uważana byłam za osobę milczącą, małomówną. Do dziś pamiętam jak siedząc w towarzystwie kilku osób nagle ktoś zwracał się do mnie z tekstem „ A ty ? Czemu nic nie mówisz?” Nawet nie potrafiłam odpowiedzieć na tak durne pytanie. Mówiłam wtedy, kiedy miałam coś do powiedzenia. Niestety utwierdzałam się w przekonaniu, że coś jest ze mną nie tak. Oczywiście, skoro uważałam to za kompleks, próbowałam go zwalczać, ale skutki były opłakane, często zacinałam się w połowie zdania, bo po prostu nie umiałam produkować słów tylko po to, by nie było krępującej ciszy. Podziwiałam osoby, które potrafiły nieustannie mówić o wszystkim. Teraz są najbardziej irytującą rzeczą, jaka może mnie spotkać. Lubię mówić, jeśli wiem o czym mówię i lubię słuchać osób, które wiedzą o czym mówią. Praca w sprzedaży nau...