Przejdź do głównej zawartości

U Cioci na imieninach



Impreza pt. Imieniny Cioci nigdy nie napawała mnie radością, no może poza jednym - zawsze było coś dobrego do jedzenia. Umówmy się, takie imprezy imieninowe odchodzą w zapomnienie.

Teraz to wygląda mniej więcej tak, że kiedy chcesz się napić procentów ze znajomymi to Twoje czy kogokolwiek imieniny (np. Ani - ani moje, ani Twoje) mogą stać się idealnym powodem. W Andrzejki bawią się wszyscy niekoniecznie z Andrzejem... i niekoniecznie sam Andrzej. Poza tym jeśli już nawet sięgamy po tak absurdalny powód jak czyjeś imieniny, aby tylko sponiewierać się trunkami, to nie wygląda to tak jak u Cioci.

Nie ma stołu uginającego się pod ciężarem jedzenia (jedynym jedzeniem, które zobaczysz to kebab na cienkim o 3 nad ranem), nie ma wujka, który póki jeszcze trzeźwy i mówi wyraźnie opowiada kawały. Co roku te same (za to jest Twój przyjaciel, z klasycznym tekstem alejakjacieszanuje), nie ma tego magicznego pytania: no masz tam jakiego kawalera ? (na imprezach nie ma na to czasu, bo musisz ogarniać kolegę, który się porzygał, albo to Ty się porzygałeś i Ciebie ogarniają). A jeśli już jesteś w związku i nie daj Boże się zaręczyłeś/aś to pytanie o ślub jest pewniakiem. (na imprezie nikt o tym, nie myśli. Czasem nawet zapominasz, ze jesteś w związku).

Dla mnie osobiście imieniny u Cioci były testem cierpliwości a imieniny Ani zwykle kończyły się testem ciążowym. Jak idziesz do Cioci masz pewność, że obudzisz się rano w swoim łóżku, a jak idziesz na imieniny Ani - (tu jest miejsce na Twój sentymentalny uśmiech). 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sama ale nie samotna

Można sobie na milion sposobów wyobrażać siebie i swoje emocje w danej sytuacji, nie będąc jeszcze w niej, ale gdy już ona nastąpi możesz mieć pewność, że prawda okaże się zupełnie inna niż przewiduje Twój (nawet najczarniejszy) scenariusz. Tak się stało, gdy po kilku latach nieustannego statusu "w związku" (z różnymi partnerami) przyszedł czas na singielskie życie. Pierwsze tygodnie i miesiące przebiegają zazwyczaj bez większych fajerwerków, ot złamane serce, które trzeba podleczyć najlepszymi lekarstwami - czasem i alkoholem, ale przychodzi w końcu ten magiczny moment, kiedy to znajomi (tak, oni najlepiej wiedzą, szczególnie ci w związkach kilkuletnich) z początku delikatnie i niby niechcący zaczynają sugerować, że no w sumie to mogłabyś już sobie kogoś znaleźć. I wtedy się zaczyna. Bo my mamy takiego kolegę.... ... który jest gruby, ma tłuste włosy i brak pomysłu na siebie. Biorę ! Przecież lepszy taki niż żaden prawda ? A no nie prawda. Kiedy mów...

Po prostu zamilcz

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia, nie obleka tego faktu w słowa." Julian Tuwim Kiedy chodziłam do gimnazjum miałam ogromny kompleks - bardzo często uważana byłam za osobę milczącą, małomówną. Do dziś pamiętam jak siedząc w towarzystwie kilku osób nagle ktoś zwracał się do mnie z tekstem „ A ty ? Czemu nic nie mówisz?” Nawet nie potrafiłam odpowiedzieć na tak durne pytanie. Mówiłam wtedy, kiedy miałam coś do powiedzenia. Niestety utwierdzałam się w przekonaniu, że coś jest ze mną nie tak. Oczywiście, skoro uważałam to za kompleks, próbowałam go zwalczać, ale skutki były opłakane, często zacinałam się w połowie zdania, bo po prostu nie umiałam produkować słów tylko po to, by nie było krępującej ciszy. Podziwiałam osoby, które potrafiły nieustannie mówić o wszystkim. Teraz są najbardziej irytującą rzeczą, jaka może mnie spotkać. Lubię mówić, jeśli wiem o czym mówię i lubię słuchać osób, które wiedzą o czym mówią. Praca w sprzedaży nau...